Stara Prawda - niezależny blog poza mainstreamem. TRUST NO ONE. By Seeker.
Tajemnice: Meteroryt (?) Tunguski

news_tunguski_poprzewracane_drzewa„Bóg Ogdy zstąpił z nieba na ziemię i spala niewidocznym ogniem wszystkich, którzy się do niego przybliżą”. To jedna z pierwszych prób wyjaśnienia tego, co wydarzyło się nad rzeką Podkamienna Tunguska 30 czerwca 1908 roku około 07:14 czasu miejscowego. A taką przynajmniej hipotezę postawiło tubylcze plemię Ewenków w rozmowie z mineralogiem Leonidem Kulikiem, który jako pierwszy próbował rozwikłać zagadkę kataklizmu, który miał miejsce ponad 100 lat temu w dalekiej Syberii. I choć dziś już nikt nie pamięta legendy o bogu w postaci żelaznego ptaka zionącego ogniem, to dalej naukowcy nie potrafią rozwikłać tunguskiego fenomenu, a spekulacje niektórych badaczy są nie mniej fantastyczne od miejscowych wierzeń.

Aby zrozumieć złożoność problemu katastrofy, czy jak inni mówią, meteorytu tunguskiego, musimy się cofnąć w czasie do carskiej Rosji i niewielkich wsi w Kraju Krasnojarskim. W letni ranek, 30 czerwca 1908, 17 czerwca według kalendarza juliańskiego, mieszkańcy syberyjskiej faktorii Wanawara zostali zbudzeni przez przerażający huk, niczym ogień artyleryjski, oraz potężny podmuch, który powybijał szyby w oknach i zdemolował wszystko wokół. Ludzie ci, którzy wybiegli z domów, ujrzeli na horyzoncie oślepiającą fontannę ognia, która z czasem zamieniła się w słup dymu. Ci, którzy wcześniej byli na zewnątrz mówią, że wybuch poprzedziła mknąca po niebie ogniska kula, jaśniejsza od Słońca. Ciało to miało się poruszać na niebie przez około 10 minut, po czym nastąpił błysk i odgłos w rodzaju coraz słabszej kanonady artyleryjskiej. Źródło dźwięku miało się przenosić ze wschodu na północ.