Krzyż Południa to sztandar powszechnie nazywany flagą Konfederacji, zaprojektowany w 1861 w sztabie Armii Potomacu (później Armii Wirginii Północnej). Mamy tu krzyż św. Andrzeja z 13 gwiazdami, z których każda symbolizowała jeden ze stanów walczących po stronie Południa (Missouri i Kentucky pozostało w Unii, ale część mieszkańców opowiedziało się za Konfederacją). Sztandar nigdy nie został oficjalną flagą Skonfederowanych Stanów Ameryki, ale był często używany na polach bitew, gdyż lepiej służył identyfikacji, dlatego dziś jest chyba najlepiej rozpoznawalną flagą związaną z Konfederacją, lepiej niż Stars and Bars, często używaną w celu uczczenia poległych żołnierzy Południa.
Wśród obecnych środowisk lewicowych, czy tam postępowych jak kto woli, jest to chyba jedna z najbardziej znienawidzonych flag, może nie licząc swastyki; jest ona uważana za symbol rasistowki, przypominający haniebne czasy niewolnicwa. Przekonanie to wzięło się prawdopobnie z faktu, że to z reguły zwycięscy piszą historię, mając na celu wymazać własnej winy oraz pogrążenie przeciwnika w mrokach dziejów, stąd też może wzięło się powszechne przekonanie, że to Południe było zacofane i rasistowkie, a biali nienawidzili Murzynów, co z dużą przesadą możemy zobaczyć w wielu hollywodzkich produkcjach, za to Północ reprezentowała postęp, szlachetnych ludzi, którzy walczyli o wolność ciemiężonej kolorowej ludności. Jak w przypadku większości uproszczeń historycznych, niewiele jest w tym prawdy, bądź też jest to tylko niewielka część prawdy. Generalnie, stosunki społeczne w tamtych czasach w Ameryce były o wiele bardziej skomplikowane i trudniejsze do zrozumienia.
Fragment broszurki zawierającej spis rasistowskich symboli stowarzyszenia "Nigdy więcej"
Niewolnictwo nie było przyczyną wojny
Południowe stany rozpoczęly secesję, kiedy tylko Lincoln został wybrany prezydentem. 4 lutego 1861 Jefferson Davis został prezydentem nowo utworzonego państwa Skonfederowanych Stanów Ameryki. Lincol, wbrew temu co mówi X Poprawka, nie uznał legalności tej sececji, a to rozpoczęło wojnę. Południowe stany dojrzały dyktatorskie zapędy prezydenta, obawiając się zwiększonej centralizacji władzy, co zresztą następiło po wojnie. Na wstępie należy zaznaczyć, czy trzy stany Unii miały legalne niewolnictwo, tymczasem na południu znajdowały się obszary, gdzie było ono całkowicie zakazane, jak część Luizjany, bądź w praktyce nie istniało, jak na niektórych terytoriach.
Jak niemal każda wojna, wojna secesyjna toczyła się o pieniądze. Południowi plantatorzy sprzedawali na północ i do Europy bawełnę oraz produkty rolnicze, kupując w zamian potrzebny sprzęt i przedmioty codziennego użytku. W efekcie, to Południe było bardziej uzależnione od handlu zagranicznego, a co za tym idzie, płaciło wyższe podatki. Lincoln w momencie objęcie władzy podniósł opłaty celne znacząco (od 50% do nawet 250%). Stąd też południowe stany chciały wprowadzić wolnorynkowy handel, pozbawiony wysokich opłat, aby zachęcić europejskich kupców, którzy przekierowaliby się do nich z północnych portów. Lincoln nie mógł pozwolić na coś takiego – brak taryf celnych oznaczałby brak wpływów do budżetu i potężną konkurencję dla północnego przemysłu, który przegrywałby rywalizację ze swobodnie wpływającymi towarami z Europy. I to rozpoczęło wojnę, która poniosła ponad 620 tys. ofiar. Armia Konfederacji nigdy nie chciała wojny i nie miała zamiaru poszerzać swojego terytorium. Jefferson Davis pod koniec wojny był nawet gotów zwrócić wolność wszystkim niewolnikom, żeby tylko uznano jego państwo.
Północ nie dbała o Murzynów
Dla Północy liczyła się tylko Unia i związana z nią polityczna oraz gospodarcza dominacja. W przedwojennym okresie mieszkańcy Południa płacili jakieś 2/3 podatków, choć stanowili tylko 1/3 wszystkich mieszkańców, a chroniące północy przemysł cła protekcyjne stanowiły ciężar dla rolniczego południa, które nie posiadało przemysłu.. W gruncie rzeczy Lincoln chciał po prostu podporządkować sobie gospodarczo Południe i nie zważał na los czarnych, których postrzegał jako konkurencję dla białych robotników i chciał się ich pozbyć z kraju, rozważając różne plany wysłania kolorowej ludności do Afryki lub na Karaiby. W 1862 przyznał: Moim głównym celem w tej walce jest zachowanie Unii, a nie uratowanie, bądź zniszczenie niewolnictwa. Do momenty uchwalenia Proklamacji Emancypacji kwestia niewolnictwa była obojętna dla opinii publicznej, sama Proklamacja obowiązywała tylko stany południowe i de facto nikogo nie wyzwoliła. Sam generał Ulysses Grant, głównodowodzący Północy, posiadał niewolników przez cały okres wojny i stwierdził on „gdybym wiedział wcześniej, że wojna toczyła się o wyzwolenie niewolników, to zaoferowałby swoją szablę przeciwnej stronie”.
Zasadniczo niewolnictwo było głównie kwestią statusu prawnego – należy zauważyć, że np. na Południu część właścicieli niewolników to byli wyzwoleni Murzyni, a w stanach północnych łapano zbiegłych niewolników i zwracano ich właścicielom. Północ kompletnie się nie interesowała losem Murzynów, ale używała na długo przed wojną niewolnictwa jako karty przetargowej, aby zwiększyć swoje wpływy, np. na nowo powstałych terytoriach. Dosyć ciekawa była słynna sprawa niewolnika Dreda Scotta, który przez pewien czas mieszkał ze swoim panem w wolnych stanach , następnie powrócił do niewolniczego Missouri, po czym poszedł do sądu domagając się wolności, argumentując że w momencie, gdy został wywieziony do wolnego stanu, stał się wolnym człowiekiem. I sąd okręgowy uznał tę argumentację, opierając się na orzecznictwie stanów Południowych, jednak Scott sprawę przegrał w momencie, gdy trafiła ona do Sądy Najwyższego USA. Powszechną opinią w całej Unii, tak na północy, jak i południu, było, że Afrykanie są istotami podrzędnymi, a więc nie przysługują im prawa białego człowieka, co też stwierdził wtedy sędzie Taney. Scott został za to uwolniony niedługo później, ale już przez swojego właściciela.
Ruchy abolicji działały na Południu
Na Południu istniało cztery razy więcej organizacji walczących z niewolnictwem niż na Północy. Właścicielami niewolników było tylko 6% mieszkańców, w większości plantatorów. Część z nich decydowała się na uwalnianie swoich niewolników - sam gen. Robert E. Lee był zdecydowanym przeciwnikiem niewolnictwa i uwolnił swoich niewolników jeszcze przed wojną. W 1856 napisał: W tej oświeconej epoce jest niewielu, którzy nie przyznają, że niewolnictwo jako instytucja jest politycznym i moralnym złem w tym kraju, co ciekawie kontrastuje z postawą Granta.Mimo to dowodził wojskami Konfederacji, co wynikło z osobistego patriotyzmu i obawy o niepodległość jego rodzinnej Wirginii. Jednak południowi abolicjoniści chcieli znosić niewolnictwo raczej stopniowo, obawiając się, że wyzwolenie tak dużej liczby Murzynów w jednej chwili będzie zbyt dużym do udźwignięcia problemem zarówno dla nich, jak i dla białych. W czasie wojny po stronie Południa opowiedziało się również część najbardziej radykalnych abolicjonistów, takich jak słynny anarchistyczny filozof Lysander Spooner, który słusznie dostrzegał chęć kontroli północnych finansistów nad południowymi rynkami.
Czarni walczyli po obu stronach
Według materiałów źródłowych takich jak listy czy pamiętniki, 2/3 żołnierzy tak z Południa, jak i z Północy, za powód walki podawało patriotyzm, przy czym żołnierze Konfederacji powoływali się na zasadę samorządności, porównując zmagania stanów z rządem USA do wcześniejszej walki kolonii przeciwko Imperium Brytyjskiemu. Dlatego też nie może dziwić, że również czarni stawali po stronie Konfederacji. Tak wolni jak i niewolnicy. Tysiące Murzynów brało mniejszy lub większy udział w walkach (jedni tylko pomagali, inni ginęli), broniąc swojego kraju i dostając normalny żołd, niektórzy z nich otrzymali nawet ordery. Czasem wynikało to z ich patriotyzmu, ale czasem w okrucieństwa armii północy, zwłaszcza generała W. Shermana, który prowadzić wojnę totalnę, stosując taktykę spalonej ziemi. Najprościej mówiąc, była to barbarzyńska taktyka, opierająca się na totalnym zniszczeniu całego dobytku ludzi zamieszkujących południe, a także na gwałtach i morderstwach. Zwykli mieszkańcy, tak biali jak i czarni, po prostu bali się wojsk Unii. Sam Sherman stwierdził, że według standardów akademii wojskowej West Point powinien zostać skazany za śmierć za swoje zbrodnie. Nic takiego nie miało nigdy miejsca, przynajmniej nie na taką skalę, w armii gen. Lee. Po stronie Konfederacji walczyli też Indianie - ostatnim generałem Konfederacji, który skapitulował, był Stand Watie, z pochodzenia Czirokez.
Podsumowując, nie ma żadnego powodu, aby przypinać Konfederacji łatkę rasistów, chyba że przypnieny ją całym Stanom Zjednoczonym, jednak według mnie historia jest zbyt skomplikowana, aby stosować takie generalizacje. Konfederacja została bardzo skrzywdzona przez historię, jednak jej spadkobiercy mają prawo czuć się dumni z jej bogatego dziedzictwa.
Autor: Wojciech Mazurkiewicz