Stara Prawda - niezależny blog poza mainstreamem. TRUST NO ONE. By Seeker.
Kamienie

Dziennik kierownika II rosyjskiej ekspedycji ufologicznej, 15.09.1923, Syberia, stacja badań UFO.
Tuż przed zmrokiem dotarliśmy do naszego celu. Niewielka stacja badawcza, oddalona o sto kilometrów od najbliższej osady ludzkiej. Minęły już ponad dwa miesiące od zaginięcia zespołu Avrocar. Pięciu mężczyzn, którzy byli tu przed nami, nie dało przez ten czas znaku życia. Ostatni komunikat dotyczył wyprawy do tubylczej wioski po zapasy. Ciągle mamy nadzieję, że ludzie ci żyją i gdzieś ich znajdziemy.

Okolica wygląda spokojnie. Zaparkowaliśmy naszego łazika pod prowizorycznym, skleconym z belek garażem i wzięliśmy się do wypakowywania sprzętu. Za budynkiem znaleźliśmy furgonetkę zapadniętą w błocie. Z pewnością należała do naszych poprzedników. Kluczyki były pozostawione w stacyjce. Poza tym, brak śladów ludzkiej obecności. Drzwi do stacji zamknięte. Fiodor otworzył je własnym kompletem kluczy i z bronią w ręku zrobił kilka kroków do przodu. Pusto.

Towarzyszka

- Jeśli ktoś bardzo czegoś pragnie, pożąda, myśli o tym intensywnie, to z czasem może wpaść w urojenia wzrokowe bądź słuchowe, na temat tejże rzeczy. Czasem taki stan może być wręcz kreowany, prowokowany, iluzoryczny, tworzony na życzenia podmiotu. Jeśli tak tylko zechce, choćby podświadomie, a ludzie różne pomysły przecież mają – powiedział młody mężczyzna, po czym nalał sobie i swojemu rozmówcy po kieliszku wódki. Oparł się o framugę okna, spoglądają na jesienny deszcz.

Złomiarze

Ja i mój brat Randy jechaliśmy późną porą po nierównej, wiejskiej drodze. Niewielka ciężarówka podskakiwała na wybojach, wpadając co jakiś czas w głębokie dziury i niszcząc swoje zawieszenie. Byliśmy do tego przyzwyczajeni. Służyła nam od wielu lat i dzięki niej zarabialiśmy.Regularnie objeżdżaliśmy pobliskie wsie, zbierając złom z warsztatów i garaży, by później sprzedać go z zyskiem. Właśnie wieźliśmy całkiem spory ładunek. Felgi, blachy, ołowiowe akumulatory, druty miedziane, stare lampy. Wszystko należało rozkręcić, posortować i czekać na kupca.

Randy otworzył butelkę piwa i mętnym wzrokiem popatrzył w niebo. Ja nie mogłem pozwolić sobie na taki luksus, gdyż musiałem być skupiony na prowadzeniu po słabo oświetlonym terenie. Przegryzłem tylko papierosa, marząc o tym, aby położyć się wreszcie w altance przed domem i podziwiać piękne, letnie, bezchmurne niebo.
- Pomyśl życzenie Max – mruknął Randy, dławiąc się przy tym piwem.
- Jakie znowu życzenie? – odpowiedziałem, nie mając nastroju do rozmowy.
- No życzenie. Widzę spadającą gwiazdę. Pojawiła się jakby znikąd – rzekł, wystawiając głowę przez okno. – Pomyśl życzenie, to się spełni – roześmiał się.
- Chciałbym przenieść się w przeszłość, żeby nie mieszkać w takiej dziurze i nie wykonywać tej durnej roboty. I nie patrzeć codziennie na twój tępy ryj – roześmiałem się. – Gdzie ty masz tę gwiazdę, nic nie widzę – dodałem, spoglądając w górę.
- No tam, w stronę lasu – powiedział z entuzjazmem. – Popatrz przez boczną szybę, lepiej zobaczysz.
- A dajże mi spokój, prowadzę.

Sanktuarium

Nazywam się Harry Fanley i jestem zwykłym studentem. Moje życie nigdy niczym się nie wyróżniało i było raczej nudne; powiedziałbym, że przeciętne. Dopóki nie spotkałem najdziwniejszej osoby, jaka stanęła na mojej drodze – Maxa Kyrie.

Nigdy wcześniej nie myślałem, że będę włamywać się na cmentarz o drugiej w nocy i rozkopywać stary, zapomniany grobowiec – niczym hiena cmentarna złakniona drogocennych przedmiotów, które rodzina pozostawiła zmarłemu na jego ostatniej drodze życiowej. A właściwie to hieny, gdyż było nas trzech. Oczywiście, kierowaliśmy się o wiele bardziej ambitnymi pobudkami niż kradzież, ale wolę nie myśleć, co by powiedzieli moi rodzice, albo racjonalnie myślący znajomi, gdyby dowiedzieli się, że ich syn i przyjaciel włóczy się po nocach, odprawiając okultystyczne rytuały, przy użyciu ludzkich zwłok. Tak właśnie. Jeśli zostanę tu nakryty, zapewne większość ludzi weźmie mnie za kompletnego szaleńca. Oczami wyobraźni widzę te nagłówki w uczelnianych brukowcach: „Studenci oszaleli i rozkopują groby w poszukiwaniu zwłok”, „Nekrofile grasują na podmiejskim cmentarzu” (bo czemu nie nekrofile? Dziś już nic nie jest tabu, więc każda spekulacja się sprzeda.), „Tajemnicze rytuały ezoteryczne na uczelni – zbezczeszczone miejsce święte”, „Student Harry Fanley przywódcą tajemniczej sekty?” i tak dalej. Ale cóż poradzić, teraz szkoda by było się wycofywać. Jak mówią, ciekawość to pierwszy stopień do piekła, a my zeszliśmy już o wiele niżej.